Recenzje z koncertu od naszych fanów!

Występ Roxette na warszawskim Torwarze można śmiało określić jako fantastyczny. Chyba nie ma nikogo kto mógłby powiedzieć, że było inaczej. Roxette w pełni pokazali, że z pewnością nie są przestarzałym zespołem i pokazali swoją klasę. Większość nowych zespołów może im pozazdrościć i stylu i kondycji fizycznej. Nawet Marie po tak ciężkiej chorobie zaskoczyła wszystkich niesamowitą siłą swojego głosu i tą pozytywną magią z jaką wykonywała największe ballady zespołu. Nie jedna osoba na widowni uroniła łzę. Cały zespół wydawał się ogromnie szczęśliwy z tak miłego przyjęcia go przez swoich fanów. Były flagi, kwiaty, balony i dużo oklasków! RoxettePL jest dumny ze swoich idoli. A wy? Jak Wam podobał się koncert? Jak go zapamiętaliście? Dajcie nam znać. Piszcie do nas: redakcja@roxettepl.com  Napiszcie swoje recenzje, przesyłajcie zdjęcia. Postaramy się je umieścić na naszej stronie.

A już teraz mamy dla was pierwsze recenzje od naszych fanów! Zobaczcie, przeczytajcie i powspominajmy!

RoxettePL.com

Oto co napisał dla nas o koncercie Marcin Chowański:

OCZEKIWANIE
Aby zobaczyć i usłyszeć Roxette na żywo czekałem 18 lat. Mimo, iż bilet został zakupiony jeszcze w ubiegłym roku to fakt iż spełni się jedno z moich największych marzeń dotarł do mnie dopiero na kilka dni przed koncertem. I tak oto z dnia na dzień żyłem już tylko tym jednym wydarzeniem. Cierpiała na tym praca ,codzienne obowiązki itd. Liczyło się tylko to co wydarzy się za kilka dni. W dniu koncertu nie straszne było wstanie z łóżka i wyjście z domu o 4 rano by dotrzeć pociągiem z Wroclawia do Warszawy. Liczyło się tylko to by być pod halą jak najwcześniej a następnie znaleźć się jak najbliżej sceny. Czas spędzony pod Torwarem minął pod znakiem zawierania znajomości i rozmów na jedyny słuszny temat natomiast to co działo się po wpuszczeniu nas na halę to istne szaleństwo zakończone okrzykiem radości 🙂

KONCERT
Dokładnie o 20:37 przy ogromnym aplauzie fanów zespół wyszedł na scenę. Muzycy zajęli swoje miejsca, Per zaintonował  “Dressed For Success” i publika oszalała. Uczucie tego iż widzi się wieloletnich idoli po raz pierwszy na własne oczy było niesamowite. Do tego będących w tak świetnej formie. Już po pierwszym kawałku dało się wyczuć że będzie to wyjątkowy wieczór a kolejne dwa utwory “Sleeping In My Car” i “The Big L.” tylko podgrzały atmosferę. Te utwory śpiewała już głośno cała hala. Widać było że cały zespół świetnie się bawi i gra sprawia im przyjemność. Po powitaniu z publicznością przyszedł czas na ballady. “Wish I Could Fly” z uroczą pomyłką Marie i mój faworyt z nowej płyty “Only When I Dream”. Podczas “Perfect Day” po raz pierwszy łza zakręciła się w oku. Po kilku kolejnych numerach muzycy zeszli ze sceny a Per zapowiedział “Things Will Never Be The Same”, który jak zawsze wykonali z Marie tylko we dwoje. Podczas tego utworu wróciłem wspomnieniami do pamiętnego, magicznego koncertu w Zurichu z ’91 roku od którego zaczęła się cała moja przygoda z Roxette. Z każdym kolejnym utworem muzycy coraz bardziej się rozkręcali a ich żywioł na scenie automatycznie udzielał się publice. Ta z kolei swoimi reakcjami motywowała zespół jeszcze bardziej. I tak w kółko. Chemia między nami a grupą była niesamowita. Najbardziej żywiołowymi postaciami byli wokalistka z chórku Helena Josefsson, którą polska publiczność pokochała z miejsca oraz gitarzysta Christoffer Lundquist . Po kilku kolejnych utworach Per przedstawił zespół. Przy okazji pojawiło się kilka polskich akcentów. Nowy basista Magnus rozwiał wątpliwości co do tego jakie piwo jest najlepsze na świecie 🙂 ( Oj, wzrośnie gdzie nie gdzie sprzedaż Tyskiego po tym koncercie ) a wspomniany mistrz gitary Christoffer popisał się znajomością polskiej muzyki. Po podstawowym secie zakończonym znakomitym wykonaniem “Joyride” zespół dwukrotnie wracał na scenę z bisami. Gwoździem programu było “Spending My Time”, które częściowo publiczność zaśpiewała acapella. Koncert zakończył ostatecznie “Chourch Of Your Heart” wykonany w nowej wersji akustycznej.

PODSUMOWANIE
Przyznam się szczerze, iż nie spodziewałem się tak dobrego występu i takich emocji. Przede wszystkim zaskoczyła mnie Marie. Mimo tego co przeszła nadal potrafi wzbudzać w ludziach emocje i wspinać się na wyżyny swego wokalnego talentu. Zapewne większość z Was zauważyła jej dłoń uniesioną w geście zwycięstwa po udanym wyciągnięciu głosu na koniec “Listen To Your Heart”. Reszta zespołu również imponowała. Przede wszystkim warto zwrócic uwagę na to iż show nie był wyreżyserowany, jak to ma miejsce ostatnimi czasy u wielu artystów. Niemalże każdy gest w kierunku publiczności był spontaniczny i podyktowany emocjami,radością…
Po koncercie zdarte gardło należało ukoić złocistym napojem, którym tego dnia nie mogło być nic innego niż “Tyskie”! 🙂
Dziękuję Roxette za to że są. Za to że ich muzyka ubarwia każdy mój dzień i mam nadzieję, że ten pierwszy koncert nie był dla mnie ostatnim jaki dane mi było ujrzeć na żywo.
Pozdrawiam wszystkich fanów napotkanych tego wieczoru i dzięki za wspólną zabawę. 🙂

Marcin Chowański

 

Poniżej znajdzicie koleją receznje przysłaną do nas od Adama Ślusarza,  zamieszczoną na jego stronie:

Recenzja z koncertu Roxette

 

Dziękujemy ślicznie naszym fanom za te piękne recenzje! 🙂

Podziel się na:
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
  • Śledzik
  • Drukuj
  • RSS
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Tumblr
Możesz zostawić komentarz, lub trackback z twojej strony.

3 odpowiedzi dla “Recenzje z koncertu od naszych fanów!”

  1. ewelina-posacka@wp.pl says:

    Koncertem na warszawskim Torwarze zaczęłam żyć od chwili zakupienia biletu, czyli od listopada. Początkowo czas mi się niesamowicie dłużył,lecz kiedy było już coraz bliżej 19 czerwca,emocje zaczęły powolutku sięgać zenitu,radość, oczekiwanie. No i ten cudowny dzień nadszedł.Stojąc pod Torwarem nicierpliwie liczyłam godziny do ich występu. Kiedy nadszedł ten moment, gdy ochroniarze zaczęli nas wpuszczać,biegłam ile sił w nogach, żeby być jak najbliżej sceny.Udało się.Stałam przy samej barierce. Gdy nadeszła chwila ich występu, ogarnęła mnie taka radość,szczęście ,że po raz kolejny ich widzę na żywo,że łzy zakręciły się w oku.Występ Roxette był magiczny,cudowny. Marie mimo swej choroby,z którą dzięki Bogu wygrała, pokazała lwi pazur. Ten głos,te emocje jakie przekazała nam w swych balladach,sprawiły że łezki się kręciły. Per także jak zawsze dał czadu na scenie.Kiedy usłyszałam piosenkę Joyride,przypomniały mi się pamiętne wakacje, na których byłam z rodzinką nad jeziorkiem. Tam oglądając któregoś słonecznego poranka Vivę razem z moimi kuzynami, usłyszałam Joyride i wtedy po prostu zakochałam się w nich po uszy. Od tej piosenki rozpoczęła się moja przygoda z Perem i Marie. Do dziś jestem ich wierną i zagorzałą fanką. Kocham ich bardzo i to się nie zmieni. Dziękuję bardzo,że zawitali do naszego kraju, że tak wspaniale spędziłam z nimi ten czas 2 godzin, że w ogóle są.Mam nadzieję, że jeszcze do nas przyjadą. Polska Was kocha.

  2. EwaK. says:

    Dodam również swój skromny komentarz.
    Jestem fanką Roxette od 20 lat. W końcu spełniło się moje marzenie i Roxette przyjechali do Polski i mogłam być na tym koncercie. Przyjechałam aż ze Szczecina (pierwszy raz w Warszawie:). Koncert był super, Roxette dali czadu, dawno się tak nie bawiłam. Był to najcudowniejszy dzień w moim życiu :). Dziękuję że przyjechali do naszego kraju i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś usłyszę Ich na żywo. Pozdrawiam wszystkich fanów :).

Zostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany żeby zostawić wiadomość.